… dla każdego zupełnie inny. ,,Według twojej percepcji jest ci dany”(,,Biblia Melissy”),

Tyle światów, ile ludzi. A tak w ogóle to świata nie ma. Słowo daję, nie istnieje. Jest tylko wielką iluzją…To ty, ja, on,  oni …. My wszyscy świat, jako taki… sami sobie kreujemy. Jest to bardzo dowolna materia do manipulowania, ale twoje możliwości w tym względzie zależą od miejsca, gdzie przyszło ci żyć i twoich możliwości kreacyjnych (predyspozycji).

Jak się rodzisz, nie ma nic w głowie…. pusta tablica (Tabula raza). Na tę tablicę nanoszone są przez twoich najbliższych informacje. Zbierasz je sobie… te wartościowe i te nie…., kompletnie nie analizując (bo nie potrafisz), do czego mogą być ci przydatne. Jeszcze jesteś bezbronnym stworzeniem, mile uśmiechającym się… jak cię nakarmią albo wniebogłosy ryczącym… upominającym się o żarcie. Jeżeli na tym etapie istnienia dokarmią cię również dawką miłości (a nie jeszcze łyżeczkę za babunię, za kundla Burka z podwórka…tego obrzydliwego grysiku), w postaci przytulania, czułego po stopkach dotykania (co jest równoważne z zapewnieniem ci poczucia  bezpieczeństwa!)  to jesteś definitywnie na lepszej pozycji startowej....

Rośniesz sobie i startujesz sam główkować….kojarzyć fakty, .zapisywać historię swego życia. Wchodzisz coraz bardziej w tryby dualistycznego świata… Mama, tata… pies, kot…ta to dobra pani, a ta …

Napisałam o pozycji startowej, bo jest to przyrównywalne do startu w Formule 1. Jeżeli jesteś na pozycji uprzywilejowanej, pierwszoplanowej – to masz większe szanse na szybsze dotarcie do celu, jakikolwiek by nie był… jesteś od razu w przodzie… Jesteś bardziej widoczny i od razu lubiany, bo wszyscy lubą faworytów; utożsamiają się z nimi. Potrzebują gwiazd… .

I tak sobie doroślejesz… chcesz, aby szybko wreszcie skończyć podstawówkę (chyba najbardziej ciągnący się czas w życiu człowieka. Od soboty do soboty… Od wakacji do wakacji).  Chcesz być większy… starszy, aby wreszcie decydować o sobie. (No chyba, że cię zupełnie ogłupili i instynkt samodzielnego myślenia wyplenili. Ale myślę sobie, że jeśli zainteresowałeś się moją stroną, to nie należysz do tych).

Chcesz wreszcie jeść, co ci smakuje, a nie co ci podtykają. Chcesz kopć w piłkę na podwórku, a nie uczestniczyć w niedzielnych herbatkach u cioci-kloci. Chcesz uczyć się gry na gitarze a nie uczestniczyć w chórze. A czasem pragniesz  po prostu nic nie robić… usiąść bezmyślnie i patrzeć w siną dal… Chcesz mieć dla siebie czas na myślenie ! Ale to akurat  jest zabronione. Oni – dorośli – chcą, abyś stale był czymś zajęty.

Później, gdzieś od szkoły średniej czas, którego de facto nie ma, jakby przyspieszał. I dobrze życie nabiera kolorytu…jest to fantastyczny czas… Twoja tablica ma już zapisanego sporo volumen… Informacje… informacje…informacje. I znowu …to dobre a to nie. On jest… ty też powinieneś. Ciągłe wartościowanie. Podkręcanie…

Główkujesz coraz bardziej. Zapisujesz w umyśle zachodzące zdarzenia, podlegasz związanemu z nimi ciągowi wydarzeń… następstw. Poddajesz się im i jesteś w sytuacjach ciekawszych i mniej ciekawych… Sam dziwisz się czasami, dlaczego tylu tych niechcianych –  jesteś uczestnikiem. No tak, myślisz  sobie, to był tylko przypadek… przypadkiem to, przypadkiem tamto… Chciałem, nie chciałem. Mogłem, nie mogłem. Zdarzyło się, pewnie tak miało być. Twoje tablica zaczyna być przepełniona w nadmiarze mnóstwem (czasem sprzecznych) informacji. bo każdy nauczyciel cię uczący uważa, że jego przedmiot jest najważniejszy, że sam wszystkie rozumy pozjadał  i z uporem dokłada ci wiedzę ze swego zakresu. O jakie to ważne, a to jeszcze ważniejsze, tego nie wiesz, niemożliwe! W ten sposób podawane ci są i  wymagane od ciebie wiadomości zupełnie nic nie wnoszące do życia. Wiedza książkowa.

Ale czy ktoś nauczył cię w szkole myśleć. Myśleć, ale w kontekście – jak redagować scenariusz życia. Niestety nie ma takich szkół!…. Przypomina mi się powiedzenie… lepiej nie wychylać się i dołączyć do szeregu. Użył w moim towarzystwie tego określenia pewien Prezes dużej firmy… I on, chociaż wpływowy, uznawał tę zasadę.

Myśleć,  w kontekście – jak napisać perfekcyjny scenariusz swego  życia. Czyli bycia nie biernym uczestnikiem wydarzeń, ale ich aktywnym kreatorem. Moment takowy, to właśnie wychylenie się… to wyjście o parę… paręnaście kroków do przodu przed rzeczywistość mającą zaistnieć. To nanoszenie poprawek w nadchodzących wydarzeniach. Już nie czekasz, co ci się wydarzy, ale oczekujesz tego, co sobie życzysz. Powiem więcej wymagasz dla siebie. A z tyn nie wychylaniem się, to powiedziałabym raczej… trzymaj jak najdłużej przy sobie swoje projekty.

Jak już  zaczniesz z całą świadomością kreować i kierować swoim życiem, wypuszczając się do przodu, to szybko przekonasz się, że wcale to nie jest mile widziane przez niewiele chcących i malkontentów..Dystansuj to towarzystwo od siebie i permanentne podążaj swoją ścieżką SUKCESU.