Mellissa daleko w szeregu stała… wydawało się, że szans nie maiła… ale bardzo pragnęła.

percepcja świata....

 ,,Według twojej percepcji jest ci dany?”

Tyle światów, ile ludzi.  A tak w ogóle, według wszelkich oznak na niebie i ziemi ( konceptu naukowego), świata nie ma. Nie istnieje. Jest tylko wielką iluzją.

To ty, ja, on, oni …. My wszyscy świat, jako taki  – kreujemy.

Trzeba przyznać, że  jest to bardzo dowolna materia do opracowania, teoretycznie każdy może sam decydować o swoim świecie, o tym jaki jest – ale  czy rzeczywiście?

Myśle, że możliwości w tym względzie,  zależą w decydującym stopniu od miejsca, gdzie przyszło ci żyć i indywidualnych uwarunkowań energetycznych – kreacyjnych (predyspozycji)  I wiary, jaką ci dano!

tabula rasa

Jak się rodzisz, nie ma nic w głowie…. pusta tablica (łac – tabula rasa). Na tę tablicę nanoszone są, przy udziale najbliższych, przeróżne informacje. Zbierasz je sobie… te wartościowe i te nie…., kompletnie nie analizując, (bo nie potrafisz), do czego mogą być ci przydatne. Jeszcze jesteś bezbronnym stworzeniem, mile uśmiechającym się… jak cię nakarmią albo wniebogłosy ryczącym… upominającym o jedzenie.

Jeżeli na tym etapie istnienia dokarmią cię również dawką miłości (a nie jeszcze łyżeczkę za babunię, za kundla Burka z podwórka…tego obrzydliwego grysiku), w postaci przytulania, czułego dotykania – co jest równoważne z zapewnieniem ci poczucia  bezpieczeństwa! –   to jesteś definitywnie na lepszej pozycji startowej. Zasiano w twoim sercu miłość!

Rośniesz sobie i startujesz sam główkować….kojarzyć fakty, .zapisywać historię swego życia. Wchodzisz coraz bardziej w tryby dualistycznego świata… Mama, tata… pies, kot. Ta to dobra pani, a ta …  Uczą cię porównywać, oceniać… chcą się tobą chwalić.

pozycja jak w formule nr 1.

Korzystną pozycji startową, można  przyrównać do startu w Formule 1. Będąc w pierwszym szeregu na starcie (pozycja uprzywilejowana), masz większe szanse na szybsze dotarcie do celu. Jakikolwiek by nie był… jesteś w przodzie… Jesteś bardziej widoczny i co ciekawe – od razu lubiany, bo wszyscy lubą faworytów; utożsamiają się z nimi. Potrzebują gwiazd…

I tak sobie doroślejesz… chcesz, aby szybko wreszcie skończyć podstawówkę (chyba najbardziej ciągnący się czas w życiu człowieka. Od soboty do soboty… Od wakacji do wakacji).  Chcesz być większy… starszy, aby wreszcie decydować o sobie. (No chyba, że cię zupełnie ogłupili i instynkt samodzielnego myślenia wyplenili. Ale myślę sobie, że jeśli zainteresowałeś się moją stroną, to nie należysz do tych).

Chcesz wreszcie jeść, co ci smakuje, a nie co ci podtykają. Chcesz kopć w piłkę na podwórku, a nie uczestniczyć w niedzielnych herbatkach u Cioci Kloci. Chcesz uczyć się gry na gitarze, a nie śpiewać w chórze. A czasem pragniesz  po prostu nic nie robić… usiąść bezmyślnie i patrzeć w siną dal…

czas na myślenie...

Chcesz mieć dla siebie, czas na myślenie! Ale to akurat jest zabronione. Oni – dorośli – chcą, abyś stale był czymś zajęty.

Później, gdzieś od szkoły średniej czas, którego de facto nie ma, jakby przyspieszał. I dobrze, życie nabiera kolorytu. Jest to fantastyczny czas. Twoja tablica informacyjna w głowie ma już sporo zapisanego volumen… Informacje… informacje…informacje. I znowu …to dobre a to nie. On jest … to ty też powinieneś. Ciągłe wartościowanie. Podkręcanie. 

Ciekawe, że prawie  każdy nauczyciel uważa, że jego przedmiot jest najważniejszy, że sam wszystkie rozumy pozjadał  i z uporem dokłada ci wiedzę ze swego przedmiotu.  O jakie to ważne, a to jeszcze ważniejsze. I  ty tego nie wiesz, niemożliwe!  W ten sposób podawane są i  wymagane do opanowania  wiadomości  zupełnie nic nie wnoszące do późniejszego  życia i  bank informacyjny w mózgu -zaczyna być przepełniony  mnóstwem (czasem sprzecznych) informacji. (Niestety, wiedza książkowa nie przygotowuje do podążania dżunglą życia).  

Zdobyta wiedza  w zetknięciu z realnością blednie, traci na wartości, jest tylko zapisem informacyjnym, który nie bardzo rozjaśnia ci kierunek do samospełnienia, satysfakcji osobistej. Tyle przeszkód po drodze… Można powiedzieć, że wiedza to kropla w oceanie bezgranicznej przestrzeni życiowej. 

Główkujesz coraz bardziej. Zapisujesz w umyśle zachodzące zdarzenia, podlegasz związanemu z nimi ciągowi wydarzeń, następstw. Poddajesz się im i jesteś w sytuacjach ciekawszych i mniej ciekawych.  Te  mniej ciekawe tłumaczysz sobie jako  przypadek.  Przypadkiem to…, przypadkiem tamto. Coś na zasadzie – Chciałem, nie chciałem. Mogłem, nie mogłem. Zdarzyło się tak, bo pewnie tak miało być. Tak jakby ktoś za ciebie decydował…  Ale czy rzeczywiście?

dżungla

Pełen optymizmu nadal usiłujesz wytyczać swoją  drogę życiową  stosując zdobytą wiedzę  książkową, ale ona w zetknięciu z realnością blednie, traci na wartości, jest tylko zapisem informacyjnym, który nie bardzo rozjaśnia ci kierunek do samospełnienia, satysfakcji osobistej. Tyle przeszkód po drodze… Można powiedzieć, że wiedza ta to – kropla w oceanie bezgranicznej przestrzeni życiowej.   

Główkujesz coraz bardziej, pragnąc odszukać się w tej dżungli życia. Zaczynasz zastanawiać się, czy te niezbyt korzystne wydarzenia zjawiają się w twoim życiu nie przypadkiem, czy na poziomie podświadomym, sam ich nie przyciągasz. Albo dajesz się przyciągać, by być częścią większej gry.   

Generalnie mówiąc, masz głęboką potrzebę  samorealizacji w formie po prostu bycia szczęśliwą istotą.  O czym cię nie uczono, wielu może się to nie podobać i uczynią wszystko, by uczynić z ciebie Konsumenta, by uzależnić twoje odczuwanie uczucia szczęścia, od proponowanych przez nich produktów. 

wiedza uliczna

Życie – najwybitniejszym nauczycielem

Czy ktoś nauczył cię w szkole myśleć, ale w kategorii budowania kreatywnej osobowości i redagowania scenariusza swego życia. Niestety nie ma takich szkół!. Nie ma takich nauczycieli.  Przypomina mi się powiedzenie – lepiej nie wychylać się i dołączyć do szeregu (użył w moim towarzystwie tego określenia pewien Prezes dużej firmy.  I on, chociaż wpływowy, uznawał tę zasadę).

To życie ćwiczy nas myśleć  w kontekście, jak napisać perfekcyjny scenariusz  życia. Jak postępować, by nie być  biernym uczestnikiem wydarzeń ( pionkiem w grach innych ludzi).. ale ich aktywnym kreatorem.  Im szybciej to zrozumiemy, tym lepiej. Moment takowy, to przebudzenie instynktu samozachowawczego – , to wychylenie się, to wyjście o parę, paręnaście kroków do przodu przed rzeczywistość, mającą zaistnieć. To nanoszenie poprawek w nadchodzących wydarzeniach. Już nie czekasz, co ci się zdarzy, ale podążasz  w zaplanowanym kierunku, a napotkane po drodze przeszkody, (są nie do uniknięcia) traktujesz jako doskonałą szkołę życia –  mobilizującą do jeszcze intensywniejszego myślenia i działania!  

Jak już  zaczniesz z całą świadomością kreować i kierować swoim życiem, wypuszczając się do przodu, to szybko przekonasz się, że wcale to nie jest mile widziane przez ,,niewiele chcących” i malkontentów. Nie oceniaj, każdy jest jaki jest, ale dystansuj i podążaj swoją ścieżką sukcesu.  A na przewodnika wyznacz światło…  wiarę, ufność, piękno, miłość, spokój! 

Mądrość uliczna to drogocenna wiedza o tym, jak przetrwać na planecie  Ziemi i nie być pożartym przez osobnika tego samego gatunku! 

Moi kochani Synowie stale mnie chronią przed pożarciem. I karmią miłością!

Melissa Wise   2017 rok

 

Translate »