takie olbrzymie miała (1)

 

Wspomnienia z Liceum Ogólnokształcącego im Mikołaja Kopernika w …

Nauczycielka takie olbrzymie piersi miała, że jak za biurkiem siadała,  to swe atuty na nim opierała (jak by auto parkowała, raz lepiej, raz gorzej się dopasowała…) i w  tej pozycji zastygała.

Trwało to wieki… albo i więcej.  Jak mucha leciała, to słychać było, jak skrzydełkami trzepała. Musiała mieć niezły ubaw (mucha), patrząc na wystraszoną klasę (pierwsza licealna, początek roku szkolnego).

A jej, małej muszce wszystko było wolno… i fruwać… i nawet głośno oddychać, i ślinę przełykać, i dłonie też nie musiała w bezruchu na ławce trzymać…

Wreszcie ;Francuska“ (nie, nie uczyła francuskiego, ale geografię) ożywiała, do dziennika zaglądała, po nazwiskach z góry do dołu paznokciem wodziła, wreszcie ofiarę wypatrzyła i do tablicy zimnym głosem zaprosiła.

Melissa nauczycielkę zapamiętała… Nie, nie dlatego, że namioty nosiła – nawet sobie  myślała, że jak Pan Bóg dzielił, to się kobieta pomyliła… parokrotnie do kolejki stanęła i za inne zgarnęła. Jak się opamiętała, to już za dużo miała… Gdzieś tam u góry źle oznaczają i jedne za dużo, a inne za mało mają –  ale że radości życia pozbawiała, a tego Melissa nie akceptowała. 

Tego pamiętnego dnia jak zwykle nauczycielka swoją ofiarę do tablicy wywołała i  oczekiwała, aby cała klasa jak w obraz Leonarda da Vinci – Dama z Łasiczką – w nią patrzyła. Jak ofiara czegoś nie wiedziała, to klasę pytała.  Melissa  ambitna była, uczyć się bardzo lubiła. Jak nauczycielka pytała,  to się zgłaszała i odpowiadała. Wreszcie się nie nudziła… aktywna była….

Mogła przynajmniej buzię otworzyć , bo Melissa mogłaby bez końca mówić i dyskutować,  co niestety w większości szkół jest niedopuszczone. Zadowolona z siebie marzyła, że jak do domu będzie wracała, to kasztany będzie sobie zbierała. (Jakoś tak kasztany lubiła, niczym się od innych dzieci nie różniła).

Jak sobie tak myślała,  to nagle… wow, swoje nazwisko usłyszała….Nauczycielka ją o zeszyt poprosiła.

Melissa pełna radości do biurka się skierowała i zeszyt jej podała. Nauczycielka ocenę wpisała… jaką,  nie widziała ( widoczność z wiadomych powodów ograniczona była), ale ogromną nadzieję miała, że przynajmniej czwórkę… jak nie więcej…  piątkę, za dopowiadanie….  Bo Melissa  perfekcyjnie do lekcji się przygotowała i tylko bardzo dobre noty oczekiwała.

Tak oczekiwała, chociaż  jeszcze tej sekretnej zasady nie znała, mówiącej: twoje oczekiwania są samospełniającą się przepowiednią… intuicyjnie ją realizowała.

Ale jak zeszyt odebrała i  jak do ławki podążając,  do niego zajrzała … to znieruchomiała… to co ujrzała, było katastrofą ( dostateczny). Melissa  emocji nie wstrzymała… przez moment w koguta się odmieniła. Zeszyt na ławkę troszkę intensywniej położyła (nie żeby rzuciła)  ale sama to już usiąść nie zdążyła …. Cała klasa tylko na nią patrzyła.

Nauczycielka na dźwięk  – ociupinkę głośniej położonego zeszytu z miejsca podskoczyła i bardzo podwyższonym tonem w stronę kurki  rzuciła…. Dwadzieścia pięć lat uczę, a jeszcze mnie coś takiego nie spotkało, żeby mi uczennica zeszytem rzuciła, żeby się na coś takiego odważyła!  Kurka wyszeptała, że  tak mocno… to może  nie chciała, że jest przygotowana, że może być więcej pytana…  Ale ona, Francuska nie słuchała… Torbę spakować kazała i  … Melissa z klasy wyleciała.

I tak przez następne pół godziny lekcyjne na korytarzu siedziała; przez otwarte okno kasztany wypatrywała.

Było jej tu lepiej..,. głęboko sobie oddychała, .no, może czasem lekko wzdychała i na słońce zerkała (jakby go o coś pytała), ale nadal, co najlepsze dla siebie oczekiwała…. piątkę na świadectwie z geografii widziała!

Jak dzwonek zadzwonił  i dzieci do niej się rzuciły… oj, to bardzo  jej współczuły… Wiesz, nie uwierzysz, co ona o tobie  mówiła (tego Melissa słuchać nie chciała, przed negatywizmem się blokowała!) Jeszcze się dowiedziała, że  jak się Francuska na ucznia uweźmie, to koniec (zostawi na drugi rok). I jeszcze się dowiedziała, że trója z geografii to super ocena.  Melissa  była lubiana, ale naprawdę współczucia i takich informacji nie potrzebowała… i tak zupełnie w tej materii myślała… i  że piątkę z geografii, mimo wszystko będzie miała!

takie miała.... (2)

Gdyby wtedy w liceum Melissa czasopismo Playboy znała, to by redaktorom tejże gazety namiar na nauczycielkę od geografii niechybnie dała! Niechby się tam kobieta wyżywała! Pewnie do szkoły po sesji zdjęć nigdy by nie wróciła! ( profesję zmieniła).  Może by jakiemuś bogatemu chłopu piersiami w głowie zawróciła… .i  by się jej ze szkoły pozbyła.

Niestety… ona nadal w szkole trwała.  Melissa  obrażona na nauczycielkę była, i za to – że ją niesprawiedliwie oceniała, i za to, że po prostu despotką była. Na następnej lekcji  Melissa jak mumia siedziała, absolutnie się nie zgłaszała, a w sercu mocno pazurkami radości… energii życia się trzymała, chociaż nauczycielka z tego uczucia ją – i innych uczniów – okradać chciała.

Apel – Kochane Dzieci, Młodzieży, Studenci – nie dajcie sobie odbierać radości życia przez tych, którzy powinni budować waszą osobowość! Wierzcie w siebie! 

Coż więcej dodać,  Melissa w napięciu czekała… jak do tablicy będzie wywołana; do batalii się przygotowała. I tak się stało,  była wywołana i bez końca odpytywana… i na tej lekcji i prawie każdej następnej… przy tablicy  stała  albo z ławki do odpowiedzi była wyrywana. Nauczycielka ciągle szukała, czego by nie wiedziała. Ale się nie doszukała… Nie trudno się dziwić, że Melissa jak Wikipedia była… na pamięć mapę fizyczną całego świata znała… i na pamięć recytowała i na mapie  na  wyrywki to taką rzekę, to taką nizinę, równinę itd… pokazywać miała.

Nastały dni, tygodniei deszczem padało i śniegiem sypało i przebiśniegi pyszczki wychylały i kasztany zakwitały…. a nauczycielka nadal szukała, czego Melissa ewentualnie nie wiedziała, aż w końcu skapitulowała… i na świadectwie – piątkę dała!

Tak jak sobie Melissa życzyła  – twoje życzenia są samospełniającą się przepowiednią!  -piątka na świadectwie z geografii była, ale Melissa, prawdę mówiąc, to tak do końca się z tego nie cieszyła…. ten przedmiot  – ze względu na podejście pedagogiczne nauczycielki – sympatią nie darzyła…

Czemu Melissie i się to udało… Mama zawsze tak do  niej mówiła –  Księżniczko, jesteś mądra, dasz sobie radę! Mało tego, ona w to wierzyła… sugerowała,. co podświadomie ona  kodowała. Gdzieś w głębi serca wiedziała, że może liczyć tylko na siebie…  Dasz sobie radę…ciągle do niej wracało. I siłę do pokonywania ….dawało! (Poza tym… ocenami Melissy za bardzo  w domu się nie interesowano).

Zapamiętaj – Twoje życzenia są samospełniającą się przepowiednią!  Nie ma innej siły kreacyjnej, tylko TY… Życzę, abyś na swojej drodze życiowej spotykała, spotykał – tych, którzy będą cię wspierali w kreowaniu świata, o jakim marzysz!

Melissa Wise – Maj 2013 rok

E, Mierzwińska …podpisująca się l Melissa Wise copyright

dopisek….nie mam nic przeciwko dużym kobiecym walorom , żeby Panie  obdarowane tymi atutami, tak nie myślały i pewnie jako nastolatka w ogóle bym na to uwagi nie zwróciła.. Ale ta nauczycielka po prostu straszną despotka była!   Okradała z radości życia!

 

 

Translate »