Kolory to związki chemiczne potrzebne jak woda człowiekowi. Im więcej nasycamy nimi oczy, a tym samym duszę (nasze wnętrze), tym doskonalszą układanką biochemiczną jesteśmy.

Kolory to forma energii życiowej – prany przejawionej na poziomie frekwencji danej barwy i  przekazanej do komórek organizmu związanych z daną frekwencją jakiegoś koloru.

Otaczający świat jest fantastycznie wielobarwny i fajnie jest na jego kolory otworzyć się. Dostrzec i doskonalić oczęta (zmysł wzroku), aby przetwarzały wszystkie doznania w nastawiającej nas optymistycznie kolorystyce.

Siadam codziennie i piszę, by uzmysłowić piękno kolorów i  ukierunkować ciebie, kochany czytelniku i każdego pośrednio na podświadome… kolorowe świata odbieranie!

Umiejętności tej można się uczyć, na przykład obcując codziennie z kolorami dnia (zamieszczam je jako rozrzuconą kompozycję listków i jako kwiat)  czy mając w pamięci kolory swego Flower of Life -i porównywać z kolorami konkretnego dnia.  Poprzez takie postępowanie ukierunkujesz siebie na widzenie więcej kolorów w otaczającym świecie.

Jak to jest możliwe,  że więcej.

Możliwe! Kolory  – to niestała materia. Nie myśl, jest ich tyle i te widzę. To nie tak, to  ty decydujesz o jakości dostrzeganego świata. Ty go kreujesz, zapełniasz kolorami.  Stopień dostrzegania wielu kolorów, zależy od indywidualnych właściwości percepcyjnych. Na początku cyklu ewolucyjnego nasi przodkowie odbierali świat w zakresie dwóch, trzech kolorów. Czarnego, białego… do tego doszła czerwień. Widzenie świata na kolorowo jest przywilejem!

Jak wcześniej wspomniałam, warto otworzyć się na wielobarwność świata. Albo jeszcze inaczej – tworzyć kolorowy świat… zapełniać nim przestrzeń wokół siebie…

Kolor to światło, a światło to życie!

Siadam codziennie i piszę…. kolory w świat rozsyłam.

I tak dzień po dniu, wczoraj pomyślałam, Melissa dosyć…  Zanim zanurzę się w analizę energii wyrażonej kolorystyczne (pasją), poprzedza to cała procedura (zajęcie dla fachowców różnych dziedzin): 1-  sporządzenie  wykresu energii dla dzień,  2-  przełożenie tego na kolorystykę, 3 – wykonanie zdjęć, 4 – ich opracowanie na komputerze,  5 – zainstalowanie na stronie.

Na tym etapie dopiero siadam, padnięta  jak piesek  (na zdjęciu) po górskiej wędrówce –  i oddaję się mej pasji.  Pisząc, medytuję…(kontakt z Najwyźszym).

Coś mi nakazuje, bym kontynuowała,…

Kolory to piękno!